17 lat bezradności
Minęło 17 lat. 6209 dni. W redakcji nadal stoi biurko, przy którym Jarosław Ziętara w przeddzień porwania pisał swój ostatni artykuł. W prokuratorskich szafach leżą wciąż akta nierozwiązanej sprawy jego zamordowania.
Czytałem dziesiątki listów nieżyjącego już ojca dziennikarza, Edwarda Ziętary wysyłanych do komendantów, prokuratorów, ministrów, premierów. Początkowo pełnych nadziei, z czasem coraz bardziej gorzkich, dramatycznych – ale zawsze rzeczowych, stawiających trudne, konkretne do bólu pytania. Czytałem również odpowiedzi na te listy. Zdawkowe, ogólnikowe, na ogół lekceważące stawiane pytania. Dlatego zauważyłem różnicę miedzy nimi, a odpowiedzią Andrzej Czumy na list poznańskich dziennikarzy domagających się wszczęcia umorzonego śledztwa i powierzenia sprawy organom ścigania spoza Wielkopolski. „Dołożę wszelkich starań, aby mimo upływu czasu podległe mi organy podjęły wszystkie możliwe działania, aby wyjaśnić tę tragedię” – nie wiem, czy słowa te pisał osobiście minister Czuma, czy też jedynie je podpisał. Była to jednak taka odpowiedź, na jaką bezskutecznie czekał Edward Ziętara. Przyszła po 6036 dniach od porwania jego syna.
Minęło kolejnych wiele dni. W czasie, gdy sprawa dziennikarza pozostawała wciąż w zawieszeniu trwał przykry show związany z zabójstwem Krzysztofa Olewnika. Nie brakowało chętnych do wykorzystania śmierci biznesmena do celów politycznych, pojawiały się absurdalne teorie spiskowe doszukujące się w działaniach drobnych kryminalistów powiązań z najwyższymi szczeblami władzy. Bez wątpienia okoliczności śmierci Olewnika są bulwersujące, a jego śmierć była ogromną tragedią dla bliskich. Oni doczekali jednak ustalenia sprawców zabójstwa. Krzysztof Olewnik ma grób, a jego zabójcy zostali osądzeni. Tymczasem śmierć Jarosława Ziętary pozostaje niewyjaśniona, sprawcy zbrodni są bezkarni, a miejsce ukrycia jego szczątków jest nieznane.
Nie mogę przywyknąć do notorycznego popełniania w pismach poznańskiej prokuratury rażącego błędu w nazwisku porwanego dziennikarza (gdyby popełniono błąd w nazwisku Olewnika pewnie zakończyłoby się to dymisją), ale przyzwyczaiłem się do tego, że w ostatnich miesiącach każde pytanie dotyczące Jarka przytrzymywane jest przynajmniej dziesięć dni zanim otrzymam rutynową odpowiedź, że prokuratura nie poinformuje, co dzieje się ze sprawą Ziętary. Jeśli za tą tajemnicą kryje się intensywna praca, by wyjaśnić jego los, mogę czekać znacznie dłużej. Nie daje jednak żadnych podstaw do takiego optymizmu ostatnie siedemnaście lat. 6209 dni. I każdy kolejny dzień bezradności organów ścigania.
Komentarze (4)






Czytając o tej sprawie czuję jak mi podnosi się ciśnienie.Jest to niesłychane, żeby policja wiedząc tyle o zaginięciu człowieka nie podejmowała istotnych działań.Funkcjonariusze którzy dopuścili się nie podjęcia działań winni być pociągnięci do odpowiedzialności.Może wówczas powiedzieli by dlaczego tak się zachowywali,może znów kogoś na „górze” kryją.
Przecież nie trzeba długo myśleć żeby nasuneły się przypuszczenia iż do dzisiaj policja specjalnie nic nie robi w tej sprawie, tylko zwlekają i liczą że wszyscy o tym zapomną i przestaną drążyć temat. Dziennikarz pewnie miał materiały obciążające i był osobą niewygodną dla jakiejś ważnej osoby ze znajomościami i odpowiednią zasobnością portfela.
Wątpię żeby coś więcej w tej sprawie ktoś zrobił. Nawet jesli ten ktoś twierdzi, że bardzo się tym interesuje i zrobi wszystko, to na pewnym szczeblu informacji zostaje poprostu zablokowany, powie się mu żeby się nie interesował i pewnie odpuści. Bo ”zleceniodawca żyje do dzisiaj i co by to było gdyby się cała Polska dowiedziała” a Panu Jarosławowi życia to nie przywroci niestety.
Za to wszystko jedynie możemy podziekować skorumpowanym ludziom którzy rządzą tym krajem a do kamer się prześłicznie usmiechaja opowiadając opowiadania zielonego lasu i potem robiąc i tak swoje.
Pozdrawiam i z całęgo serca życzę wyjaśnienia sprawy
Andrzej
Z historii tego postępowania jasno wynika że za tym stoją „ważne osobistości ” by nie pozwolić na wyjaśnienia sprawy śmierci tego odważnego dziennikarza. W tych latach (90-tych) zdażały się różne przekręty (aby mógł powstać biznes – pierwszy milion trzeba ukraść) tego mogli dokonywać tylko ludzie z „namaszczenia różowo czerwonego” inni byli pokazowo karani – jako zlodzieje. (Kluska i inni) Tej sprawy nie wolno zostawić , osobiście deklaruje wsparcie dla Komitetu Społecznego ” Wyjaśnienie śmierci Jaroslaw Ziętary”
Powodzenia i pozdrowienia dla wszystkich wspierających
Czytając o niewyjaśnionych zbrodniach,czujemy coraz większą niechęć do,, Administracji Państwowej”,prokuratury,policji.Ja osobiście jestem zbulwersowana brakiem jakiegokolwiek zaangażowania ze strony odpowiedzialnych za to organizacji,powiem więcej mam wrażenie że w przypadku Jarosława Ziętary czynności śledcze są celowo prowadzone nieudolnie a osoby odpowiedzialne za uprowadzenie J.Z. lub mające z tą sprawą cokolwiek wspólnego nie zostały jak dotąd ustalone.To karygodne,zastanawiam się czy żyjemy w Kraju bezprawia, gdzie za popełnione zbrodnie nie ponosi się kary,czy i komu zależało na wyciszeniu tej sprawy,i jak wysokie ma on (oni) stanowisko że przez 17 lat nie znaleziono winnych.Apelujemy,my społeczność do Ministra sprawiedliwości do prokuratury,organów ścigania i innych komórek Państwowych o przerwanie marazmu,niemocy,bezsilności-o prawdę,należy się ona rodzinie,przyjaciołom i wszystkim którzy w jakikolwiek sposób podejmują działania w celu rozwiązania tej bulwersującej sprawy,ujęcia winnych.