Jarosław Ziętara 1 września 1992 roku został porwany w drodze do redakcji „Gazety Poznańskiej”, w której pracował.
Dziennikarz od 1991 roku potajemnie zajmował się wielką aferą gospodarczą związaną z przemytem alkoholu na ogromną skalę, w którą zamieszani byli biznesmeni z kręgu najbogatszych ludzi w Polsce oraz osoby powiązane z poprzednimi i ówczesnymi władzami oraz służbami specjalnymi.
Według ustaleń śledztwa prowadzonego w latach 2011-2016 próbowano dziennikarza przekupić, zastraszyć, a kiedy nie przyniosło to rezultatów – zdecydowano się na porwanie i zabójstwo. Celem zbrodni było uniemożliwienie opublikowania przez Ziętarę wyników jego śledztwa, co oznaczałoby koniec dochodowych interesów.
Według ustaleń prokuratury i zeznań świadków wiadomo, że Jarosław Ziętara został porwany, był torturowany i został zamordowany, a jego zwłoki rozpuszczono w kwasie, by pozbyć się zasadniczego dowodu zbrodni.
W początkowej fazie po zniknięciu dziennikarza popełniono liczne błędy. Bagatelizowano wersje wskazujące, że dziennikarz padł ofiarą przestępstwa. Priorytetowo traktowano nie mające podstaw dowodowych wersję o ucieczce za granice, czy samobójstwie.
Rodzina Jarosława Ziętary od połowy lat 90. bezskutecznie zabiegała o przekazanie sprawy prokuraturze spoza Wielkopolski. W 2008 roku, po uzyskaniu po raz pierwszy dostępu do akt sprawy, dziennikarze rozpoczęli starania o wznowienie śledztwa i przekazanie go innej prokuraturze.
W efekcie apeli mediów i parlamentarzystów oraz ujawnienia w marcu 2011 roku przez dziennikarzy nowych, nieznanych okoliczności sprawy Prokuratura Generalna w czerwcu 2011 roku poleciła wznowić śledztwo dotyczące porwania Jarosława Ziętary. Znaleziono wtedy w archiwum Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu dokumenty dotyczące próby werbowania dziennikarza do Urzędu Ochrony Państwa.