Na początku września, wkrótce po 17 rocznicy uprowadzenie Jarosława Ziętary rozesłałem do wszystkich polskich organizacji dziennikarskich posiadających strony internetowe listy o takiej treści:
Od 17 lat pozostaje niewyjaśniona sprawa porwania i zabójstwa młodego dziennikarza, 24-letniego Jarosława Ziętary. To jedyna zbrodnia, której ofiarą padł w Polsce przedstawiciel naszej profesji, która nie doczekała się ustalenia i skazania winnych. W sprawie tej popełniono rażące błędy, śledztwo wszczęto dopiero po roku od zaginięcia i prowadzono je lekceważąc wątki mogące doprowadzi do wykonawców i zleceniodawców zabójstwa. Przed 10 laty prokuratura i policja zaprzestały działań śledczych w sprawie dziennikarza. W imieniu dziennikarzy zaangażowanych w wyjaśnienie losu Jarosława Ziętary proszę o umieszczenie na Państwa stronie bannera (w załączniku) z linkiem lub choćby linka do strony poświęconej zbrodni, której ofiarą padł dziennikarz: www.jarek.sledczy.pl Zawiera ona na bieżąco aktualizowane informacje o sprawie, jej kalendarium i zbiór publikacji źrodłowych. Jako dziennikarze mamy ograniczone możliwości wpływu na organy ścigania, by wyjaśniły tę ponurą sprawę, ale od nas zależy, czy nasz kolega dziennikarz nie zostanie zapomniany.
Na ponad dwadzieścia listów (pisałem do central i oddziałów regionalnych organizacji, które dysponują odrębnymi stronami) przyszły zaledwie dwie odpowiedzi. Do dzisiaj link zamieszczono tylko na trzech stronach (Centrum Monitoringu Wolności Prasy, SDRP w Katowicach i SDRP w Poznaniu)… Chociaż nie liczyłem na entuzjastyczny odzew, to zaskoczyło mnie tak gremialne zlekceważenie prośby dotyczącej sprawy istotnej dla naszego, dziennikarskiego środowiska.
witam
wiedzy żadnej co do faktów nie mam, ale jeśli bym był w stanie pomóc, to z dużą chęcią.
Pozdrawiam
PP
W głowie się nie mieści żeby przez rok czasu organy ścigania nie podjęły żadnych działań. Sitwa, mafia i nic poza tym!